Ropa naftowa „wróciła”, ale produkty rafinowane „nie wracają” – globalna luka w rafineriach się powiększa.
Goldman Sachs poinformował, że globalny eksport produktów naftowych spadł rok do roku o około 6 milionów baryłek dziennie, z czego trzy czwarte tego spadku pochodzi z regionu Zatoki Perskiej i Rosji. W przeciwieństwie do ropy naftowej, która może być przesyłana alternatywnymi trasami, uszkodzone rafinerie nie mogą zostać przeniesione, a eksport produktów naftowych z Zatoki Perskiej odzyskał jedynie 40% poziomu sprzed konfliktu. Goldman Sachs przewiduje, że globalna wydajność rafinerii powróci do normy dopiero w drugiej połowie 2027 roku i na tej podstawie podwyższył prognozę rentowności diesla na 2027 rok ponad dwukrotnie.
Ropa naftowa faktycznie wraca na rynek dzięki "ciemnym statkom" i alternatywnym szlakom, jednak luka w zdolnościach przerobowych rafinerii nie może zostać zrekompensowana samą logistyką. W związku z tym Goldman Sachs znacząco podwyższył prognozę marży na dieslu na 2027 r., zakładając długotrwały scenariusz "wyższych i trwalszych" premii na oleju napędowym.
W raporcie z 29 sierpnia Goldman Sachs podniósł prognozowaną marżę diesla względem Brent na rynku amerykańskim na 2027 r. z 27 USD/bbl (prognoza z lutego) do 63 USD/bbl, a w Europie z 19 USD/bbl do 49 USD/bbl – oba wskaźniki wzrosły ponad dwukrotnie względem poprzednich prognoz.
Bezpośrednim powodem tej korekty jest spadek globalnego eksportu produktów rafinowanych o ok. 6 milionów baryłek/dzień (ok. 25% r/r). Z tego Zatoka Perska odpowiada za 3,2 miliona baryłek/dzień, Rosja za 1,1 miliona baryłek/dzień – razem to około trzy czwarte globalnej luki.
Raport wskazuje, że eksport ropy z Zatoki Perskiej powrócił do 70-80% poziomu sprzed wojny, podczas gdy eksport produktów rafinowanych to tylko ok. 40%. Goldman Sachs szacuje, że globalny poziom wykorzystania rafinerii powróci do normy dopiero w drugiej połowie 2027 r., a strukturalny niedobór diesla przez dłuższy czas będzie determinował jego wycenę.
Ropa "wraca", produkty rafinowane – nie
Eksport ropy z Zatoki Perskiej powrócił do poziomu 70-80% sprzed wojny, a eksport produktów rafinowanych utrzymuje się w okolicach 40%.
Goldman Sachs szacuje, że rzeczywisty eksport ropy z Zatoki Perskiej wynosi 15-16 milionów baryłek dziennie, o 5-6 milionów baryłek/dzień więcej niż w marcowym dołku oraz wyraźnie więcej niż wskazują dane z bieżącego śledzenia tankowców – coraz więcej jednostek wyłącza odbiorniki AIS, rośnie liczba przeładunków ship-to-ship, a Iran i Oman rozwijają tymczasowy korytarz żeglugowy przez Cieśninę Ormuz. Kraje naftowe regionu rozbudowują też alternatywne szlaki omijające cieśninę.
Ten rozjazd widoczny jest także w danych: globalny eksport ropy spadł r/r tylko o 10%, podczas gdy eksport diesla, paliwa lotniczego i oleju opałowego – odpowiednio o 22%, 20% i 32%. Także ceny rozjeżdżają się – marża na dieslu wzrosła r/r o 225%, paliwie lotniczym o 234%, a na ropie tylko o 34%.

Goldman Sachs ocenia, że rosnące dostawy "ciemnej" ropy i stale rozwijane trasy alternatywne mogą ograniczać wzrost cen surowca, nawet przy przedłużających się zakłóceniach w dostawach z Bliskiego Wschodu.
Globalny eksport produktów rafinowanych spadł o ok. 6 milionów baryłek/dzień (ok. 25% r/r), a Zatoka Perska i Rosja odpowiadają łącznie za blisko trzy czwarte tej redukcji. Ataki na rosyjskie rafinerie wymusiły limity eksportu benzyny i diesla, bliskowschodnie zakłady nadal funkcjonują w ograniczonym zakresie, a trasy przez Cieśninę Ormuz i Morze Czerwone wciąż są zakłócane.
Goldman Sachs uważa, że ropa może zostać przekierowana, natomiast rafinerii przenieść się nie da – i to właśnie odróżnia obecną lukę od wcześniejszych szoków podażowych na rynku ropy.
Wąskie gardło w rafineriach gwarantuje długoterminowe wysokie marże
Odbudowa podaży zajmie jeszcze trochę czasu. Zatrzymania pracy rafinerii są o ok. 60% wyższe względem sezonowych standardów, a Goldman Sachs szacuje, że globalny przerób spadł r/r o niemal 7 milionów baryłek/dzień. Rezerwy przepustowości są niewielkie:
Amerykańskie rafinerie pracują już niemal na pełnych obrotach, w Azji przerób ogranicza dostępność surowca, a nowe moce nie równoważą ciągłych przestojów. Pół roku niedoborów zaczyna odbijać się na zapasach – rezerwy diesla w USA spadły o 9% r/r, benzyny o 7%.
Od lutego diesel odpowiada za ponad 40% wzrostu cen produktów rafinowanych o 40 USD/bbl, co zmusiło Goldman Sachs do istotnego podwyższenia prognoz. Goldman Sachs przewiduje, że światowe rafinerie wrócą do sezonowo normalnej pracy dopiero w drugiej połowie 2027 r., a nowe moce nie wypełnią luki w podaży.
Raport podaje ponadto, że koszt frachtu długoterminowego z Zatoki Perskiej do Chin na maj 2027 r. wzrósł w ciągu miesiąca aż pięciokrotnie, co dowodzi, że rynek żeglugowy nie wycenia szybkiego powrotu do normy.
Zastrzeżenie: Treść tego artykułu odzwierciedla wyłącznie opinię autora i nie reprezentuje platformy w żadnym charakterze. Niniejszy artykuł nie ma służyć jako punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.
Może Ci się również spodobać
Spadek ceny bitcoin to nie odwrót trendu, lecz przygotowanie do kolejnej fali wzrostów!

Apple rzadko podpisuje długoterminowe umowy na 3-5 lat dotyczące pamięci NAND, prawdopodobnie bez limitu cenowego; rozwój AI wypiera moce produkcyjne, co prowadzi do zmiany siły negocjacyjnej na rynku pamięci.
Apple prowadzi negocjacje z Kioxia w sprawie trzy- do pięcioletniej długoterminowej umowy na dostawę pamięci NAND flash, która może nie mieć limitu cenowego. Oznacza to zmianę strategii zakupowej z „niższych cen i wielu źródeł” na „zabezpieczenie ilości i długoterminowe kontrakty”. Ta zmiana wynika z intensywnej rywalizacji klientów centrów danych opartych na AI o moce produkcyjne magazynowania, co zmusza Apple do priorytetowego zabezpieczenia dostaw. Władza nad ustalaniem cen chipów pamięci stopniowo przechodzi z nabywców na sprzedawców, a obecny cykl w branży pamięci może potrwać dłużej niż tradycyjne oczekiwania rynkowe.
